Witaj. Cieszę się, że jesteś i wierzę, że nie jesteś tu przez przypadek. To blog, na którym chcę przedstawić Ci mojego najlepszego Przyjaciela - Jezusa! Jezusa, który jest żywy, bliski, kochający... i bardzo chce być także Twoim przyjacielem!
SUBskrypcj@
engaddi

Twój email



dowiedz się więcej >> 
piątek, 13 kwietnia 2007
Pan moją siłą
"Pan mi powiedział: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa." (2Kor12,9)

Zanim poznałam Jezusa, często powtarzałam sobie, że muszę być silna! Muszę być twarda, niezależna, samodzielna! Muszę potrafić poradzić sobie w każdej sytuacji!
I rzeczywiście byłam coraz bardziej twarda i niezależna... ale czy silna? Z pozoru tak. Radziłam sobie z niegrzecznymi dziećmi na obozach, potrafiłam wyjść z obronną ręką z podbramkowych sytuacji, nauczyłam się nie płakać przy ludziach... ale w środku byłam okropnie nieszczęśliwa, poraniona i zagubiona.

Dziś rozumiem coraz bardziej, że Bóg wcale nie chce, żebym była silna sama z siebie. Bo to On chce być moją siłą. Uczy mnie tego, że nie jest żadnym wstydem pokazać swoją słabość przed ludźmi... tak naprawdę to czasem trzeba niezłej siły i odwagi, żeby to zrobić, żeby przyznać się do błędu.

I naprawdę doświadczam tego, że w tych dziedzinach i sytuacjach, w których wiem, że jestem słaba - Bóg zaczyna działać i pokazywać swoją moc. To jest takie fajne uczucie, kiedy stoję przed zadaniem, które mnie przerasta i po prostu WIEM, żE SIę UDA... bo za mną stoi wszechmogący Bóg - i to On jest silny, nie ja :)
21:04, ola_engaddi , zaufanie
Link Komentarze (9) »
środa, 07 lutego 2007
jak mieć wszystko, czego mi potrzeba?
"Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane." (Mt6,33)

Wiecie co? Słowo Boże jest proste! :)
Bóg mówi, że jeżeli szukamy Jego Królestwa, to WSZYSTKO inne będzie nam dodane...
wszystko! Błogosławieństwo finansowe, mąż/żona, egzaminy zaliczone na dobrą ocenę, napisana praca magisterska, najlepsze studia, dobra praca, radość i pokój w sercu, spełnione marzenia, ... WSZYSTKO! :)

Potrzebujesz czegoś z tych rzeczy? Albo jeszcze czegoś innego?... rada jest prosta: szukaj Pana! :)

"Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą." (Mt7,7-8)
21:33, ola_engaddi , zaufanie
Link Komentarze (28) »
sobota, 30 września 2006
trzepot motylich skrzydeł
dziś rano obudził mnie dźwięk trzepotu skrzydeł motyla. Musiał wpaść do pokoju przedwczoraj, przez otwarte drzwi do ogrodu... i siedzieć w zamknięciu przez cały wczorajszy dzień, kiedy nie mnie było w domu. Więc dziś, z samego rana, kiedy tylko zobaczył piękne słońce i zieloną trawę za oknem, zaczął trzepotać skrzydełkami i prówać przelecieć przez szybę... nie wiedział, biedaczek, że to niemożliwe...

wstałam więc, otworzyłam drzwi i próbowałam przemieścić go jakoś w ich stronę... ale kiedy tylko przybliżałam do niego rękę, podrywał się przerażony i jeszcze szybciej machał skrzydłami, obijając się o szybę... a był już taki zmęczony i przerażony!... i ja tak bardzo chciałam mu pomóc...

...historia motyla zakończyła się oczywiście happyendem, ale nie dlatego o niej piszę! Piszę, bo widzę wokół siebie całe mnóstwo takich motyli...

Może Ty jesteś jednym z nich?
może trzepoczesz swoimi małymi skrzydełkami już od jakiegoś czasu, a jedynym tego efektem jest rosnące zmęczenie, frustracja i "obijanie się o szybę"... może za każdym razem, kiedy Bóg wyciąga rękę w Twoją stronę, z coraz większym przerażeniem przyciskasz się do "szyby"?...

A Bóg naprawdę wie jak Ci pomóc... i jest taki dobry... ukryj się w Jego bezpiecznych dłoniach i pozwól, żeby to On zaniósł Cię tam, gdzie będzie Ci najlepiej...


17:38, ola_engaddi , zaufanie
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 03 lipca 2006
zaufaj...
Ostatnio bardzo chodzi mi po głowie temat zaufania Bogu. Doświadczam tego, że bez mojego zaufania Bóg bardzo niewiele może zrobić w moim życiu...

Przed chwila leżałam na hamaku i robiłam notatki do pracy magisterskiej... w pewnym momenecie na moją głowę zaczęły się sypać kawałki sosnowej kory, a obok mnie pojawiła się wiewiórka (była prześliczna i tak słodko dziwiła się moim widokiem - ale nie o tym chciałam ;)) wiecie co zauważyłam? że ona, kiedy biega sobie po tym pionowym drzewie, to puszcza się obiema przednimi łapkami na raz - to dlatego może tak szybko się przemieszczać, a nigdy nie spada... i tak sobie pomyślałam, że też tak chcę - puścić się obiema rękami i zaufać Bogu, nie bać się, że upadnę, że coś złego się stanie - bo przecież Tata mnie złapie! :)

"Chłopcy się męczą i nużą,
chwieją się słabnąc młodzieńcy,
lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły,
otrzymują skrzydła jak orły:
biegną bez zmęczenia,
bez znużenia idą."
Iz40,30-31

Kto leci ze mną?... jak orzeł... :D


19:47, ola_engaddi , zaufanie
Link Komentarze (15) »