Witaj. Cieszę się, że jesteś i wierzę, że nie jesteś tu przez przypadek. To blog, na którym chcę przedstawić Ci mojego najlepszego Przyjaciela - Jezusa! Jezusa, który jest żywy, bliski, kochający... i bardzo chce być także Twoim przyjacielem!
SUBskrypcj@
engaddi

Twój email



dowiedz się więcej >> 
poniedziałek, 09 kwietnia 2007
Wielkanocne życzenia
Nie przez przypadek zamieszczam tą notkę dopiero teraz, kiedy Święta powoli zaczynają się kończyć... a to dlatego, że nie chcę życzyć Wam kolorowych pisanek, wesołych kurczaczków ani suto zastawionych stołów.
Nie życzę Wam nawet, żeby te Święta były czasem wyjątkowym... ale początkiem wyjątowego czasu! Z całego serca życzę Wam, żeby świadomość śmierci i zmartwychwstania Jezusa towarzyszyła Wam każdego dnia, nie tylko w tedy kiedy mówi o tym cały świat.
Niech to, co Jezus zrobił 2000 lat temu ma realny wpływ na każdy dzień Waszego życia - tego Wam życzę :)
11:53, ola_engaddi , Jezus
Link Komentarze (4) »
niedziela, 19 listopada 2006
kiedy juz nie wiesz o co chodzi, to...
"I my zatem mając dokoła siebie takie mnóstwo świadków, odłożywszy wszelki ciężar, [a przede wszystkim] grzech, który nas łatwo zwodzi, winniśmy wytrwale biec w wyznaczonych nam zawodach. Patrzmy na Jezusa, który nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala." (Hbr12,1-2)

Ten werset raz na jakiś czas przypomina mi o co chodzi w chrześcijaństwie... a o co chodzi? O Jezusa oczywiście!!! :)

Może czasem wydaje Ci się, że chodzi o walkę z grzechem?...
O chodzenie do kościoła?...
O czytanie Biblii?...

niespodzianka! Chodzi o Jezusa!! :)
Więc nie martw się niczym, tylko patrz na Niego! To On oczyści Cię z grzechu, wzmocni Twoją wiarę, będzie czytał razem z Tobą Biblię, pokaże Ci co to jest Kościół... nada sens Twojemu życiu! :)
20:33, ola_engaddi , Jezus
Link Komentarze (5) »
środa, 16 sierpnia 2006
wystarczająca ofiara za Twój grzech!
Na początku zaznaczę, że jednym z przewodnich haseł obozu, z którego niedawno wróciłam było: "Ofiara Chrystysa była jaka? WYSTARCZAJĄCA!!!"

a oto moja wczorajsza rozmowa z Bogiem:

ja: Przepraszam... (zawstydzona i zmieszana)
Bóg: Wybaczam!
ja: Tak po prostu?... (lekko zdziwiona)
Bóg: Wystarczająca! :)

"Teraz jednak dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie, nie ma już potępienia." (Rz8,1)
12:24, ola_engaddi , Jezus
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 10 lipca 2006
Ktoś kocha Cię bardziej niż to jest możliwe
Dostałam ostatnio mailem to opowiadanie... jest piękne, więc postanowiłam się nim z Wami podzielić

Był sobie kiedyś pewien duchowny. Pewnego niedzielno-wielkanocnego poranka przyniósł do kościoła zardzewiałą, pogiętą, stara klatkę na ptaki i postawił ją na kazalnicy. Brwi wszystkich podniosły się ze zdziwienia, a w odpowiedzi duchowny zaczął mówić: „Szedłem wczoraj przez miasto i zobaczyłem małego chłopca idącego w moim kierunku i wymachującego tą klatką na ptaki. Na dnie klatki leżały trzy dzikie ptaszki, drżące z zimna i strachu. Zatrzymałem się i zapytałem:
- Co tam masz, synu?
- Tylko kilka starych ptaków- odpowiedział chłopak.
- Co zamierzasz z nimi zrobić?- zapytałem.
- Wziąć je do domu i pobawić się nimi -odpowiedział –Podokuczam im trochę, później powyrywam pióra żeby je przestraszyć. Będę się dobrze bawił.
- No ale prędzej czy później znudzą ci się te ptaki. Co wtedy zrobisz?
- No, mam koty. - powiedział mały chłopak. - One lubią ptaki. Zaniosę je im.
Milczałem przez chwilę....
- Ile chcesz za te ptaki, synu?
- Co?? Chyba pan nie chce tych ptaków. To tylko szare, stare polne ptaki. Nawet nie śpiewają. Nawet nie są ładne.
- Ile? - ponownie zapytałem. Chłopiec zmierzył mnie wzrokiem jakbym był szalony i odpowiedział:
- 36zł?
Sięgnąłem do kieszeni i wyciągnąłem 2 20-to złotowe banknoty. Wręczyłem je chłopcu. W mgnieniu oka chłopak zniknął. Podniosłem klatkę i delikatnie doniosłem ją do końca alejki, gdzie było drzewo i trochę trawy. Położywszy klatkę na ziemi, otworzyłem drzwiczki i delikatnie uderzając o szczebelki, zachęcałem ptaki do wyjścia, uwalniając je.”
To wyjaśniło dlaczego klatka znajdowała się na kazalnicy. I wtedy duchowny opowiedział tę historię: „Pewnego dnia Szatan i Jezus mieli rozmowę. Szatan właśnie wrócił z Edenu i chwalił się:
- Tak, właśnie złapałem cały świat ludzi tam na dole. Zastawiłem na nich pułapkę, zwabiłem ich. Wiedziałem, że nie będą mogli się oprzeć. Mam ich wszystkich!
- Co zamierzasz z nimi zrobić?? -zapytał Jezus. Szatan odpowiedział: - No, zamierzam się nimi pobawić! Nauczę ich jak się żenić i wychodzić za mąż, a potem rozwodzić, jak nienawidzić i wykorzystywać siebie nawzajem, jak pić, palić i przeklinać. Nauczę ich jak wynaleźć broń i bomby i zabijać siebie nawzajem. Ale będzie zabawa!
- A co zrobisz kiedy skończysz? - zapytał Jezus.
- No, zabiję ich wszystkich! - Szatan dumnie odpowiedział.
- Ile za nich chcesz? - zapytał Jezus.
- Chyba nie chcesz tych ludzi?! Oni nie są dobrzy. Po co? Ty ich weźmiesz, a oni Cię znienawidzą. Będą pluć na Ciebie, przeklinać Cię, aż w końcu Cię zabiją. Chyba nie chcesz tych ludzi?!
- Ile? -zapytał ponownie Jezus.
Szatan spojrzał na Jezusa i zadrwił : - Cała Twoja krew, łzy i Twoje Zycie!
Jezus odpowiedział: - WYKONANE!
I wtedy zapłacił cenę.”


18:14, ola_engaddi , Jezus
Link Komentarze (4) »
czwartek, 18 maja 2006
iść za Jezusem
"Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!" (Łk9,23)

Jezus nie obiecywał nigdy łatwego życia... nie mówił: "pójdźcie za mną, a będziecie mieli super życie, bez trosk i trudów"... nie proponuje nam drogi usłanej różami...

ale czym są te nasze cierpienia i wyrzeczenia w porównaniu z tym, co On zrobił dla mnie i dla Ciebie na krzyżu? Mi może być ciężko... ale Jemu było bardziej! Ja muszę coś dla Niego poświęcić... ale On poświęcił dla mnie wszystko!

On był sam na swojej drodze na Golgotę... ja nie jestem! Jestem razem z wszechmogącym Bogiem, który pokonał szatana! I jeśli tylko będę szła tam, gdzie On mnie prowadzi i będę trzymała się Jego ręki, będę zwycięzcą!

Ty też...
13:24, ola_engaddi , Jezus
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2